PODKOZIOŁKA TRZEBA DAĆ, TRZEBA DAĆ…

Wywożenie młodej mężatki na taczce podczas podkozołka.

Dziś ostatni dzień karnawału. Wielkie świętowanie, przed czasem spokoju i wyciszenia. W tradycji ludowej to dzień nazywany podkoziołkiem, w którym zabawa była stawiana ponad wszystko. A oto kilka zwyczajów związanych z tym dniem:

WYWOŻENIE MŁODYCH MĘŻATEK…

Na taczkach, wozach czy na innym przystrojonym pojeździe starsze mężatki wywoziły do karczmy nowo zaślubione w ostatnim roku kobiety. Nie była to kara lecz początek zabawy. Brali w niej udział wszyscy dorośli mieszkańcy wsi. W spotkaniu szczególną rolę odgrywały kobiety. To one przygotowywały całe wydarzenie. To one tańczyły przy tzw. podkoziołku i one zwoziły młode mężatki na zabawę do karczmy. W tym dniu wyłączność obrzędowego przebierania się m.in. za Żyda, kominiarza, miotlarza miały również przedstawicielki płci pięknej. Należy dodać, że był to wyjątek, ponieważ wśród przebierańców zapustnych obchodzących wsie od tłustego czwartku byli wyłącznie mężczyźni.

W dawnych czasach zwyczaj wywożenia młodych mężatek był praktykowany w środę popielcową. Jednak Kościół zakazał tych praktyk ze względu na czas postu. Dlatego przeniesiono tę zabawę na wtorek – czas podkoziołka.

Oskar Kolberg podaje:

W popielec po ślubie, taczkami lub saneczkami, okrytymi płachtą jadą po pannę młodą, by ją uwieźć z domu małżonka, a który na domowym pragnąc ją zatrzymać popiele, gorzałką od natrętnic wykupić ją musi.[…]Można powiedzieć że dopiero z dniem popielcowym kończy się cała ich weselna uciecha.

PODKOZIOŁEK

Wieczorną zabawę organizowaną w ostatni wtorek przed Wielkim Postem nazywano podkoziołkiem. Tak również określano figurkę chłopca, wyrzeźbioną z kawałka drewna, buraka lub innego surowca. Ten rekwizyt stawiano na talerzu. Wokół niego tańczyły kobiety, które wcześniej były zobowiązane do wrzucenia na talerz z podkoziołkiem monetę. Pieniądze były przeznaczone dla kapeli przygrywającej w tym dniu dla uczestników zabawy. Przed podkoziołkową ucztą śpiewano:

Hej zapusty, zapusty,

cały świat się weseli,

nawet w niebie wysokim,

radują się anieli.

Nawet w niebie wysokim

grają skrzypce i basy,

idzie echo kapeli,

hen, na bory i lasy.

Na Pałukach przy okazji tej zabawy śpiewano.:

Hej trzeba dać groczykowi*,

trzeba dać, trzeba dać.

Cały roczek tańcowała,

groczykowi nic nie dała,

trzeba dać, trzeba dać.

Zabawa pokoziołkowa trwała do północy. Wówczas na salę wchodzili młodzi mężczyźni. Przewodniczył im najstarszy gospodarz. Wnosił on garnek z popiołem. W trakcie śpiewanej przez młodych pieśni :

Jedzie popiół, jedzie,

wesela nie będzie.

Panny za mąż nie szły,

a teraz by rade,

choć za stare dziady,

gospodarz rozsypywał popiół po kątach i na tym zabawa się kończyła.

*Groczyk – grajek.

*

Bibliografia:

Materiały archiwalne ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Wągrowcu.

O. Kolberg, Lud. Jego zwyczaje, sposób, życia, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce. Seria: Wielkie Księstwo Poznańskie, t.3, s.25.

[Wiesława Gruchała]